Putin Library


ale…..

Putin jest Putlerem, ale bez Putina nie istniałaby największa na świecie darmowa biblioteka naukowa. Kiedy zachodni wydawcy zniszczyli przy pomocy wyroku sądowego olbrzymi i dostępny bezpłatnie księgozbiór o nazwie Library.nu, odrodził się on w Rosji i cały czas rośnie.

Portal Library.nu, znany poprzednio jako Gigapedia, został zmuszony w lutym 2012 roku do zakończenia działalności po wyroku sądu w Monachium. Trwająca kilka lat akcja przeciwko portalowi była prowadzona przez koalicję siedemnastu wielkich wydawnictw naukowych (lista na dole). W ich imieniu występowało stowarzyszenie International Publishers Association.

Zakazane do powszechnego i bezpłatnego udostępniania zbiory prac naukowych znalazły schronienie w Rosji. Różnie się nazywają, bo od czasu do czasu zmieniają nazwy. Zawsze był to zbiór portali (od 4 do 6), który łącznie posiada cały księgozbiór. Obecnie to, między innymi, libgen.pw, gen.lib.rus.ec, b-ok.rg. Razem miały w roku 2014 dzienną liczbę wizyt w okolicach 240 tysięcy. Najwięcej gości pochodziło z USA – 16-20%. W pierwszej dziesiątce największych użytkowników były także: Iran, Chile, Indie, Chiny a z Europy: Włochy, Niemcy, Belgia, Francja, Wielka Brytania.

Zachodni wydawcy chcieli zrobić z tą biblioteką to samo, co już raz im się udało. Czyli ją zamknąć. Rosyjskie władze nabrały jednak wody w usta. Rozpoczęły się więc hakerskie ataki, pozwy sądowe i blokowanie niektórych portali w niektórych krajach (mało skuteczne). Niektóre portale wydają się niewrażliwe na hakerskie i prawne ataki. Inne muszą średnio raz na rok przenosić zbiory pod inne adresy. Były obawy, że Rosjanie zlikwidują bibliotekę dla poprawy swojego wizerunku na Zachodzie. Ale teraz jej użytkownicy odetchnęli. Biblioteka jest dla Putina drugim Snowdenem.

To wielki i smutny paradoks, że wolny dostęp do światowego dziedzictwa naukowego zawdzięczamy ludziom, którzy są zaprzeczeniem wolności. Bo oczywiście nikt nie ma złudzeń. Putin nie robi tego z miłości do nauki. Ale nauka i naukowcy na tym korzystają.

Jak nierozsądna i nieskuteczna była polityka represjonowania Library.nu najlepiej świadczą i przytoczone wyżej liczby użytkowników i rosnąca wielkość biblioteki. Gdy w roku 2012 zachodni wydawcy doprowadzili do zamknięcia Library.nu, portal miał czterysta tysięcy książek i dziesięć milionów artykułów. Teraz, w roku 2017, to już dwa i pół miliona książek i 52 miliony artykułów.

Cieszmy się więc demokracją i wolnością, ale paskudnicy też są nam potrzebni.


Lista wydawnictw zwalczających Library.nu: Cengage Learning, Elsevier, HarperCollins, John Wiley & Sons, The McGraw-Hill Companies, Oxford University Press, Pearson Education Inc., Cambridge University Press, Georg Thieme, Hogrefe, Macmillan, Pearson Education Ltd, Springer, Taylor & Francis, C.H. Beck, De Gruyter.

Wikipedia o Library.nu: https://en.wikipedia.org/wiki/Library.nu

Dane o liczbie wizyt na trzech portalach rosyjskich: http://visitorsworth.com

Biznes spekulacyjny wielkich wydawnictw naukowych – artykuł Christophera Kelty i rozmowa z Pawłem Grabarczykiem – kliknij tutaj